16 maja 2014

Witam po "krótkiej" przerwie :)

Chyba długo mnie tutaj nie było. Już nawet zapomniałam, że mam bloga haha. Nie miałam kiedy dodawać notek. Brak czasu na wszystko, przez tą szkołę.. Tyle sprawdzianów, kartkówek, prac klasowych, wypracowań, referatów, masakra. No ale to solidne przykładanie się do książek wyszło mi na dobre, bo raczej będę miała średnią powyżej 5.0. To ostatnia klasa w gimnazjum i wypadałoby się trochę postarać i mieć wysokie wyniki w nauce, żeby dostać się do DOBREJ szkoły. W przeciwieństwie do niektórych osób, które mają wylane na wszystko, i nawet nie raczą przyjść do szkoły, ponieważ im się nie chce albo są skacowani po imprezie... no ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Mi na tym bardzo zależy, innym nie musi. W końcu od niedawna nauka to mój priorytet przez moją ukochaną wychowawczynię haha.  Nawet zaczęłam czytać książki. Rzeczywiście, diametralnie się zmieniłam przez ostatnią klasę, moim zdaniem na lepsze. 



W niedzielę wyjeżdżam do Holandii z Julką na szkolną wymianę. Mam nadzieję, że będziemy razem u jednej Holenderki! Nie chciałabym być sama, wtedy byłolby z lekka nudno, nie miałybyśmy o czym gadać i co robić. We trójkę byłoby raźniej. Zawsze jest lepiej jak jest więcej osób. Dzisiaj chyby byłoby na tyle. Postaram się częściej pisać notki, do zoba! :)

30 stycznia 2014

SKINOREN


Witajcie, dzisiaj kilka słów na temat cudownej maści na trądzik i przebarwienia. Polecił mi ją dermatolog, ale odrazu zaznaczę, że lek jest dostępny bez recepty! Można go kupić w każdej aptece, kosztuje ok 50 zł.

Głównym składnikiem produktu jest kwas azelainowy, który jest polecany do stosowania
przy skórze trądzikowej. Działa przeciwzapalnie - zabija bakterie, które są przyczyną powstawania stanu zapalnego, przeciwbakteryjnie - ogranicza rozwój bakterii, przeciwłojotokowo - cera staje się mniej tłusta, ponad to zapobiega powstawaniu niespodzianek na skórze i  rozjaśnia przebarwienia.



Skinoren występuje w dwóch postaciach: w żelu i w kremie, które stosuje się w zależności od rodzaju skóry. Maść w żelu polecana jest dla ludzi z tendencją do skóry suchej, natomiast w kremie, do skóry tłustej.

Ja osobiście stosuję skinoren od 3 tygodni w celu rozjaśnienia przebarwień. Już po tygodniu było widać efekty, także gorąco polecam ten preparat. Na początku może wystąpić swędzenie i pieczenie, ale to jest normalne, ponieważ ta maść zawiera kwas, a skóra nie jest do niego przyzwyczajona.


                               Stosowaliście kiedyś skinoren? Co o nim myślicie?

27 stycznia 2014

CZYM JEST PRZYJAŹŃ


Dzisiaj postanowiłam napisać taką nietypową notkę, a mianowicie o przyjaźni. Co to właściwie jest przyjaźń? Wydawałoby się, że to banalne pytanie, no cóż, być może, ale myślę, że jest ono na tyle istotne, iż warto je sobie postawić. Wielu zapewne odpowie, że jest to więź łącząca dwoje, lub kilkoro ludzi i w sumie na tym kończy się definicja, ale to przecież nie takie proste. Niektórzy dodadzą zapewne, że to bezkonfliktowy związek, układ, w którym wszyscy doskonale się rozumieją i dogadują między sobą. Przyjaźń nie polega na tym, że ma się z kim iść, mówiąc kolokwialnie, na piwo, że ma się z kim poplotkować, pożartować, owszem, ale to coś znacznie głębszego, bo Przyjaciel to ktoś, kto nigdy nie zostawi, kto nigdy nie powie, że nie ma czasu. Przyjaciel to ktoś, kto potrafi usłyszeć krzyk ciszy naszej samotności. Ktoś, kto potrafi mówić, kiedy my chcemy słuchać i ktoś, kto milczy kiedy my mówimy, a przede wszystkim, gdy milczymy, to ktoś, kto potrafi sprawić, że nawet zza najczarniejszych chmur zaświeci słońce. Bo Przyjaciel jest jak pochodnia, która rozprasza ciemności cierpienia i smutku, wskazując drogę ku szczęściu...



Uważam, że nie ma bardziej szlachetnego uczucia i piękniejszej więzi między ludźmi, niż przyjaźń. Miłość niesie ze sobą wiele negatywnych emocji. Zbyt wiele, by aż tak poświęcać się dla niej. Przyjaźń nie zazdrości, nie unosi się dumą, nie jest próżna. W przeciwieństwie do miłości jest wyrozumiała i cierpliwa. Przyjaźń jest większym skarbem od wielu innych rzeczy, które nas w życiu spotykają.
Niestety w dzisiejszych czasach trudno o prawdziwego przyjaciela. Jestem bardzo szczęśliwa i dumna, gdyż posiadam przyjaciół, którym mogę zaufać. Oni zawsze mi pomogą i doradzą. Pielęgnuje naszą przyjaźń, bo wiem, że mozna ją bardzo łatwo stracić, a trudno odzyskać. Moi przyjaciele, dziękuję, że jesteście..

                                A Wy jakie macie zdanie na temat przyjaźni?

23 stycznia 2014

NERWICA NATRĘCTW


Hej kochani! Postanowiłam opisać tutaj mój problem, ponieważ pomysłałam, że ktoś z was może mieć taką sytuację jak moja i nie wie co mu dolega. Właśnie zdałam sobie sprawę, że mam nerwicę natręctw, ale zacznijmy od początku. Kiedyś nie utrzymywałam porządku w pokoju. Nie zwarzałam uwagi na to czy mam bałagan, wyniesione brudne naczynia do kuchni czy też kurz na półkach i brudną podłogę. Było mi zupełnie obojętne czy mam pleśń na szklance czy nie wytartą, klejącą plamę na podłodze. Wiem, brzmi to obrzydliwie, ale niestety byłam kiedyś takim flejtuchem.

Jakiś czas później ni stąd ni zowąd zaczęłam bardziej dbać o porządek. Sama nie wiem dlaczego. Regularnie wynosiłam brudne naczynia i ścierałam kurze. Z biegiem czasu zaczęło się to przeradzać w obsesję i już nie potrafiłam mieć bałaganu w pokoju. Zawsze musiałam mieć czyściutko i tak zostało mi do dziś. Na początku nawet lubiłam mieć porządek, ale dość szybko moje (dzisiaj obsesyjne) sprzątanie, stało się uciążliwe. Obecnie nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieć brudno w pokoju.  Sprzątam swój pokój conajmniej 2 razy dziennie. Kiedy tylko widzę kurz dostaję szału. Doszło do tego, że potrafie nawet włączyć odkurzacz o 22 kiedy rodzice kładą się spać, żeby odkurzyć czyste już łóżko. Mało tego, na biurku muszę mieć wszystko idealnie, równiutko poukładane. Głośniki muszą być postawione symetrycznie, monitor musi być ustawiony idealnie prościutko. Lakiery do paznokci w rządku, naklejką do zewnętrzej strony. W dodatku cały czas nieustannie myję dłonie. Nie potrafię tknąć czegokolwiek brudnymi rękoma, ponieważ wzbudza to we mnie pewnego rodzaju obrzydzenie. Także jak np. mój brat pisze na mojej klawiaturze, kiedy wychodzi, odrazu ją wycieram szmatką i dezynfekuje. Po prostu jestem pedantką. Nie mogę uwierzyć, że kiedyś bałagan zupełnie mi nie przeszkadzał. 


























Ostatnio szukałam informacji na ten temat i przeczytałam, że jest to zaawansowany początek nerwicy natręctw. Chwile poszperałam o tej chorobie i dowiedziałam się, że cierpię na więcej jej objawów. Oprócz nadmiernego pedantyzmu, są to nawracające wątpliwości i nieustanne pytania typu "czy napewno światło jest zgaszone? Czy z kranu nie kapie woda?". Odczuwanie silnej potrzeby zapamiętywania nieistotnych szczególów, ciągłe przestawianie rzeczy znajdujących się w danym pomieszczeniu, układanie ich i porządkowanie. Także przymusowe czynności i wielokrotnie powtarzane zachowania, przez które wmawiam sobie, że dzięki ich wykonaniu zapobiegnę jakiejś tragedii np. "Jeżeli 15 razy nie zamknę i nie otworzę tych drzwi moja mama nie umrze". Jeżeli ktoś z was cierpi na tego typu przypadłości radziłabym jak najszybciej skontaktować się z psychologiem. Nie martwcie się, ponieważ można się z tego wyleczyć. Wiadomo im szybciej tym lepiej bo później może być jeszcze gorzej, a droga leczenia będzie jeszcze dłuższa i cięższa, zresztą jak to jest z każdą inną chorobą. 

                                                                        A Wy macie jakieś obsesje?

22 stycznia 2014

Ferie


Nareszcie nadeszły ferie, nie mogłam się ich już doczekać. W końcu można odpocząć od szkoły i tych wszystkich spraw z nią związanych. Teraz mam trochę czasu dla siebie, niestety tylko na 2 tygodnie ale lepsze to niż nic. Na moje nieszczęście w okolicach gdzie mieszkam spadł śnieg i to tuż przed feriami. Zapowiadała się taka ładna pogoda a tu mróz, który popsuł mi wszystkie plany. Szczerze mówiąc to nie znoszę zimy i rzadko kiedy wychodzę z domu o tej porze roku, chyba że nie ma śniegu. Raczej wolę sobie posiedzieć pod kocykiem, z ciepłym kakałkiem, oglądając ulubiony serial.





Jednak ostatnio często spotykam się z przyjaciółmi w domu, gdzie wspólnie się nudzimy, narzekając na okropną pogodę. Z nudów zajęliśmy się gotowaniem. W sobotę postanowiliśmy upiec karpatkę, która wyszła nam wspaniale. Natomiast w poniedziałek zrobiliśmy coś w rodzaju rodzinnego obiadku, czyli pire z mielonymi kotletami i surówką, a do tego pyszny sok z pomarańczy. Mam nadzieję, że pogoda jeszcze się poprawi i już nie będzie tak zimno. Na koniec chciałabym wszystkim życzyć udanych ferii! :))







A Wy kiedy macie ferie? Lubicie zimę czy tak jak ja wolicie poleniuchować w domu?

18 stycznia 2014

PASJE


Witam wszystkich, dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o jednej z moich pasji, a mianowicie o samochodach. Większości z Was pewnie wydaje się to dziwne, że dziewczyna interesuje się motoryzacją, ale jednak takie przypadki się zdarzają. Ryk silników i zapach benzyny to jest to co mnie kręci, chociaż dla niektórych jest to tylko metalowa puszka na czterech kołach. Fascynacja samochodami towarzyszyła mi odkąd pamiętam. Już jako mała dziewczynka znałam większość marek samochodowych. Dokładnie pamiętam samochód rodziców, którym uwielbiałam jeździć, mimo że miałam chorobę lokomocyjną. 






W przyszłości chciałabym rozwinąć moją pasję. Kiedy tylko skończę 18 lat mam zamiar zdać egzamin na prawo jazdy i będę odkładać na pierwsze autko. Moim największym marzeniem jest wzięcie udziału w wyścigach rajdowych. Zawrotne prędkości, adrenalina, to jest to co mnie fascynuje. To między innymi chciałabym robić w przyszłości. Niekoniecznie chodzi tu o zarabianie pieniędzy, raczej jeździłabym dla przyjemności nie dla pieniędzy. Niestety jeszcze minie trochę czasu zanim zrealizuję mój cel. Narazie muszę skupić się na teraźniejszości i mogę sobie jedynie pomarzyć o mojej cudownej przyszłości. :)






A jakie Wy macie pasje? Też interesujecie się samochodami?

15 stycznia 2014

Witajcie!

Cześć wszystkim, nazywam się Natalia i mam 16 lat. Nigdy nie miałam styczności z pisaniem. Postanowiłam rozpocząć przygodę z blogiem, dzięki moim przyjaciółkom, które mnie do tego namowiły. Na początku nie byłam do tego nastawiona pozytywnie ale pomysłałam, że to wcale nie jest głupi pomysł i szczerze mowiąc zaciekawiło mnie to. Blog nie będzie o niczym konkretnym, postaram się raczej pisać o mnie, o moich pasjach,  i o ciekawych wydarzeniach z mojego życia. Coś w rodzaju internetowego pamiętnika. Serdecznie zapraszam wszystkich do czytania mojego bloga, mam nadzieję że się wam spodoba. Pozdrawiam i do zobaczenia w następnej notce! ;)